Jak to z płatnym parkowaniem jest?

Strefy płatnego parkowania w polskich miastach rozrastają się. Miasta szukają pieniędzy, a taksówkarze muszą gdzieś czekać na kolejne zlecenie lub na klienta. Warszawa zakupiła samochody do autonomicznej kontroli stref płatnego parkowania (e-kontroli SPPN). Dotąd pracownicy miasta sprawdzali, czy zapłaciliśmy za parkowanie i po prostu ignorowali taksówki zaparkowane w strefie lub kazali odjechać. Od jakiegoś czasu taksówkarze w Warszawie coraz częściej dostają wezwania do uiszczenia opłaty dodatkowej za parkowanie w strefie bez uiszczenia opłaty za to parkowanie. Po prostu samochód autonomicznej kontroli zrobił im zdjęcie. 
Taksówkarze często pytają, czy muszą zapłacić, czy uda się z tego wywinąć? Tym bardziej, że opłata dodatkowa wzrosła w Warszawie do 250 złotych. Odpowiedź jest jedna: trzeba zapłacić. Przy zdjęciach nie ma jak się odwołać. 
Jak sobie poradzić z problemem zbyt małej liczby miejsc na postojach w centrum? Nie ma opłaty za parkowanie poza miejscami parkingowymi. Co oznacza, że stojąc w miejscu, które nie jest miejscem parkingowym, nie musimy płacić. Oczywiście każdy parkujący poza miejscem do tego przeznaczonym, musi liczyć się z mandatem za to, ale policjanci czy strażnicy miejscy z reguły nie reagują na takie wykroczenia lub po prostu proszą o odjechanie. Drugim sposobem jest obserwowanie tego, co się dzieje na ulicy. Samochód e-kontroli musi zrobić nam dwa zdjęcia w pewnym odstępie czasu, abyśmy dostali karę. W związku z tym, gdy zobaczymy, że ten samochód przejechał koło naszej taksówki, zmieńmy miejsce parkowania.

Problem opisaliśmy na przykładzie Warszawy, ale e-kontrola w każdej chwili może pojawić się także w innych miastach, a orzeczenie NSA o braku podstawy do pobierania opłaty za parkowanie w strefie płatnego parkowania, ale poza wyznaczonymi miejscami parkingowymi, obowiązuje w całej Polsce.