Za dużo taksówek…

W Polsce taksówek jest za dużo. Państwo odeszło od regulacji rynku przewozu osób, pozwalając na niekontrolowany przyrost ilości wydawanych licencji. Warunki udzielenia licencji są po nowej ustawie praktycznie minimalne. Powoduje to nadpodaż samochodów i kierowców, a tym samym ceny utrzymują się na niskim poziomie, jednym z najniższych w Europie. To być może powód zadowolenia dla klientów, ale dla kierowców i rynku już niekoniecznie. Zarobki kierowców są dramatycznie niskie, spada jakość ze względu na obniżenie wymogów, to z kolei powoduje konieczność pracy po kilkanaście godzin. Bezpieczeństwo pasażerów w tym wypadku jest niższe, a będzie gorzej, bo państwo nie zwalcza szarej strefy nielegalnych przewozów. Argumentacja urzędników jest kuriozalna ( Polacy przyzwyczaili się do niskich cen za przejazdy…” ). To tak jakby państwo popierało paserów – argumentując, że klienci przyzwyczaili się do tańszych telewizorów i samochodów. Dalsza jazda w tym kierunku spowoduje przyrost patologii w branży, obniżenie jakości i spadek bezpieczeństwa pasażerów. W dłuższej perspektywie nikt na tym nie skorzysta, za wyjątkiem pośredników przewozowych w stylu Ubera czy Bolta. Oni i tak zarobią swoje – proponując kierowcom coraz niższe stawki za kilometr i pobierając swoje wysokie prowizje. Na zdjęciu widzicie ilości taksówek w przykładowych państwach Europy. Polska poszła tu za daleko. Należałoby ograniczyć ilość taksówek i podnieść jakość.